sobota, 9 kwietnia 2011

Na początek... Proste bagietki z maszyny

Blog powstał tydzień po zakupie maszyny do pieczenia chleba. Owa maszyna stała się inspiracją do kolejnych kuchennych eksperymentów tym razem w obszarze chleba i wszystkiego tego, co przy jej pomocy można wyczarować. Ale nie tylko. Blog będzie miał charakter prywatnej mini książki kucharskiej, znajdzie się tu wszystko, co na stałe zagościło na naszym stole :) Zdjęcia są mojego autorstwa. Przepisy pochodzą z różnych źródeł, jeśli go nie podaję, są moim dziełem lub istniejące gdzieś w przestrzeni wirtualnej lub książkowej uległy znacznym modyfikacjom i przez to mogą uchodzić za moje. Kopiowanie treści bloga bez podania źródła oczywiście zakazane pod rygorem odpowiedzialności karnej z ustawy Prawo autorskie i prawa pokrewne.

Na początek trzeci z kolei udany wypiek. Poprzednie miały premierę "na stole" zanim powstał pomysł na stworzenie bloga, ale przy najbliższej okazji tych przepisów tutaj także nie zabraknie. Zaczynamy.

Proste bagietki z maszyny
Bagietki z maszyny
170 ml ciepłej wody
280 g mąki pszennej (typ 500)
13 g świeżych drożdży
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
1 białko do posmarowania po wierzchu + ziarna maku lub sezamu

W małym kubeczku mieszam drożdże z cukrem do rzadkości. Wlewam do misy maszyny. Dodaję ciepłą wodę i sypię po wierzchu mąkę. Na środku wsypuję sól (nie może mieć kontaktu z drożdżami). Ustawiam program do bagietek. Po zagniataniu i wyrastaniu wyjmuję misę z maszyny, wyjmuję ciasto i kładę na desce do krojenia, tnę je na 4 kawałki, zostawiam przykryte ściereczką na parę minut, aż jeszcze nieco podrośnie. Następnie każdy kawałek roluję, smaruję roztrzepanym białkiem i wysypuję na bagietki mak lub sezam. Układam w foremkach, wstawiam do maszyny i piekę do zarumienienia skórki. Bagietki są pyszne i ślicznie wyglądają. Najlepsze godzinę po wyjęciu, trudno o takie w sklepie, a ten zapach... Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz